Tu jesteś: Strona główna · Blog

Nowy domek

Dawno mnie tu nie było, bo jakoś czasu brakowało. Chciałam bardzo podziękować cioci Anetce za paczkę, cioci Lidce za rowerek, cioci Majii za śliczne koniki, pani Agnieszce za mebelki. Przeprowadziliśmy się na inne mieszkanie i teraz mam swój pokoik, z czego bardzo sie cieszę. Często z mamusią jeżdzimy na rowerku na spacery. Tylko teraz zaniemogłam, ponieważ bardzo długo trzyma mnie przeziębienie. Moja amylaza raz skacze do góry raz wraca do normy, ponoć taki mój urok  :(najważniejsze, że rodzice bardzo mnie kochają i pomagaja jak się da we wszystkim. Przepraszamy za utrudnienia związane z funkcjonowaniem mojej stronki z przyczyn nie zależnych od nas.

Komentarze (1) 21.09.2012. 23:02

Lipiec pełen wrażeń

Lipiec był pełen wrażeń, zaczynając od badań i wypoczynku w Kapraczu, kończąwszy na moich urodzinkach. Byliśmy z rodzicami na moich badaniach kontrolnych i okazało się, że wyniki nie są zbyt dobre :( , rodzice bardzo się tym zmartwili i teraz muszą mi kontrolować mocz oraz mnie obserwować.  A na wypoczynku było fajnie pospacerowaliśmy sobie po górach, pooddychałam świeżym, czystym powietrzem i co najważniejsze byłam tam z rodzicami. Natomiast 26 lipca skończyłam trzy latka, mamusia upiekła mi piękny torcik, który pomagałam robić. Potem przyszła ciocia Maja z wujkiem Krzysiem i Paulinką, dostałam od nich cudny prezent (ciocia zawsze trafi w to co ja chcę :) )  hulajnogę oraz od mamusi i tatusia piłkę do skakania, kolczyki od babci oraz kuchnię od dziadka.  Lipiec także obfitował w maliny, którymi obdarowywali mnie sąsiedzi bo wiedzą, że je uwielbiam, kąpałam się na dworze, bawiłam w piaskownicy chociaż wiem że nie powinnam  bo tam jest duże zbiorowisko bakterii, ale rodzice wiedzą, że jestem uparta i zawsze postawie na swoim :) . Czasami wydaje mi się, że jestem po prostu dla nich za szybka, bo jak wszyscy mówią „ wszędzie mnie pełno”. Na tym zakończę mój wpis i do usłyszenia .

Komentarze (0) 13.08.2012. 23:01

Lato

Dawno nie pisaliśmy z rodzicami bo się bardzo dużo w naszym domu dzieje. Tatuś stracił pracę i rodzice bardzo się martwią. A u mnie wszystko w porządku nawet już dwa razy się kąpałam w basenie na dworze, ale miałam radochę. Prawie cały czas jestem na dworku i jestem cały czas w ruchu, mam tez różne humorki a bo to mi się jeść czasami nie chce, a to sobie lubię pokrzyczeć bez powodu, taka jestem charakterna dziewczynka z lokami. Rodzice kupili mi łóżeczko i teraz śpię sama razem z moim króliczkiem i pościeli w księżniczki. A rano budząc się mówię ja nie jestem Emilka ja jestem księżniczka, albo ja nie jestem Emilka jestem gwiazdeczka:) Niech rodzice wiedzą z kim mają do czynienia hihihi

Komentarze (0) 24.06.2012. 23:01

Wesołych Świąt Wielkanocnych

Z okazji świąt Wielkanocnych
życzę wszystkiego tego,
co od Boga pochodzi.
Oby skrzydła wiary przykryły
kamienie zwątpienia
i uniosły serca ponad przemijanie.

Komentarze (0) 07.04.2012. 23:00

Karpacz 2012

A jednak moje kaszlanie nie podobało się rodzicom i zadzwonili do mojej pani doktor z Karpacza. Pani doktor zaproponowała abyśmy przyjechali na parę dni na obserwację. Pojechaliśmy we wtorek wcześnie rano i zostaliśmy tam na noc. Miałam robione różnego rodzaju badania tj. pobieranie krwi, badanie moczu, usg jamy brzusznej oraz ogólne badania u laryngologa. Po wszystkich badaniach poszliśmy na inhalację, oklepanie oraz drenaż uciskowy. Potem na jedzonko i na spacer z rodzicami po górach. Po wstępnych wynikach miałam zaleconą inhalację z soli 3%, niestety nie posłużyło mi to, ponieważ w nocy strasznie kaszlałam aż zwymiotowałam. Na drugi dzień już były wyniki, więc z naszą kochaną pani dr Kasią poszliśmy z rodzicami do pani ordynator. Wszyscy się śmiali, że ze mnie jest niezły łobuziak :) i że rodzice mają ze mną pełne ręce roboty. Ale najważniejsze jest to, że wszystkie wyniki wyszły dobre, więc mogliśmy jechać do domku. Nie było tak źle, ponieważ dostaliśmy ładny pokój z widokiem na Śnieżkę, spacery z rodzicami po pięknych górach bezcenne, cudowne powietrze, zabawy z innymi dziećmi, a apetyt miałam taki, że mogłam na okrągło jeść- jak nigdy.

Komentarze (0) 10.03.2012. 23:00

Luty

Myślałam, że już mnie nie dopadnie przeziębienie w zimie, a jednak się myliłam. Zaczęło się od tego, że mamusia uczyła mnie siusiania na toaletę, niestety nie udało jej się, bo jestem uparta i postawiłam na swoim, albo pampers, albo w cale nie będę sikać. Przez moją upartość nabawiłam się zapalenia cewki moczowej, oj jak bolało, oj jak piekło wtedy bałam się robić siku nawet w pampersa, ale przyprawiłam rodzicom stresu :). Pojechaliśmy do lekarza, zrobili mi badania i dostałam leki. Po jakimś czasie przeszło, no i mamusia posadziła mnie na toaletę powiedziała " Emilia zrób tu siku, zobaczysz będzie ci lepiej, nie będzie cię już bolało!!!" płakałam i płakałam, aż w końcu zrobiłam siku, mamusia tak się cieszyła, potem biłyśmy brawo, zrobiłam papa siku ,spuściłyśmy wodę, umyłyśmy rączki i zaczęłyśmy wydzwaniać do tatusia, cioci, babci, dziadka ogłosić, że zrobiłam sama siku na toaletę. Potem zaczęły się następne przeżycia i jeżdżenie po lekarzach. Wyszły mi jakieś plamy na nóżkach i okolicach intymnych, znowu noce nie przespane, znowu płacz bo to piekło i swędziało, okazało się że mam łojotokowe zapalenie skóry. A teraz hhhhhhh jak to wam napisać jestem znowu chora, mam wysoka gorączkę, kaszlę bardzo mokro, znowu biorę więcej lekarstw, więcej inhalacji i więcej drenaży. Dopadł mnie wirus :( , bardzo źle się czuję jeść mi się nie chce, tylko bym spała i spała. A najważniejsze przyjechała do mnie ciocia z wujkiem i kuzynami, ale było fajnie. Dziękuję ciociu za wszystko. Teraz znowu idę spać, bo jestem bardzo zmęczona. Trzymajcie kciuki za mój szybki powrót do zdrowia.

Komentarze (0) 26.02.2012. 23:00

Mikołajki

Witam. Chciała bym  bardzo podziękować za prezenty od Św. Mikołaja. W niedziele byliśmy z rodzicami na zakupach i tam spotkałam Mikołaja, mamusia zrobiła mi parę zdjęć,( ale miałam stracha :). Potem jak przyjechaliśmy do domku, patrzymy a z naszego bloku wychodzi następny Mikołaj wraz ze swoimi śnieżynkami, dostałam paczkę i pełno cukierków. We wtorek znowu przyszedł do mnie ten pan w czerwonej czapce i siwej brodzie, bardzo podobny do mojego tatusia hmm, a może to był mój tatuś ???, Przyniósł on pełno podarków, dla mnie i dla mojej koleżanki Paulinki. Ale miałyśmy stracha, że zamiast prezentów dostaniemy rózgi i szybko uciekłyśmy do swoich mamusi. Mikołaj  poszedł, a my razem z  Paulinką oglądałyśmy prezenty i świetnie się przy tym bawiłyśmy.

Komentarze (0) 07.12.2011. 22:59